Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eveline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eveline. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 lipca 2018

Tusz Mega size lashes od Eveline - Projekt Lipiec 2018 dzień 2.

Cześć. Jak Wam mija dzień?

Dzisiaj chciałabym przedstawić tusz, który kupiłam zupełnie przypadkowo podczas jednej z promocji w Rossmannie. Zazwyczaj, w kwestii wyboru kosmetyków do rzęs, podążałam do szafy Maybelline, ponieważ zawsze odnajdywałam tam coś, co się u mnie sprawdzało. Tak też było i tamtego dnia, ale że byłam w nieco większym Rossmannie, to skorzystałam z okazji, aby obejrzeć kosmetyki z szaf, które nie są dostępne w najbliższych mojego miejsca zamieszkania drogerii. Tak też było w przypadku Eveline. Kosmetyki tej firmy często przewijają się przez Instagram. Na przykład w tej chwili na mojej liście kosmetyków do wypróbowania jest m. in. paleta cieni do powiek Burn w mojej ulubionej ciepłej kolorystyce. Pewnie przy okazji przyjrzę się jej z bliska😊. Ale wróćmy do tematu, czyli tuszu do rzęs. 


wtorek, 25 października 2016

Podsumowanie promocji w Rossmannie, czyli nowości w mojej kosmetyczce

Hej! Jak Wam mija dzień? U mnie niestety ciemno i ponuro, czyli idealne "kocykowa" pogoda:-). Aby przełamać tę jesienną aurę skłaniającą do "nicnierobienia" postanowiłam coś napisać:-).
Dzisiaj pokażę Wam produkty, które kupiłam podczas promocji w Rossmannie. Nie jest ich dużo, z czego jestem bardzo zadowolona, dlatego też nie zajmę Wam zbyt wiele czasu:-).


W pierwszym tygodniu obniżek, kupiłam konturówkę z Lovely z serii Perfect Line w odcieniu 1, która jest zdecydowanie bardziej neutralna niż numerek 2 KLIK, który już posiadałam. Ponadto do mojego koszyka trafiło serum z Wibo (kupiłam je bez zniżki). Długo zastanawiałam się nad zakupem lakierów. Jednak odcienie, po które sięgałam w drogerii wydawały mi się wtóre w stosunku do tych, które już posiadam. Myślałam również o zamówieniu internetowym lakierów z Manhattanu (w pobliskich Rossmannach nie mam takiej szafy), jednak ostatecznie z niego zrezygnowałam - tym bardziej, że planowałam zakup jesiennej kostki z Essie.


Podczas promocji na makijaż oczu chciałam kupić kolejne opakowanie tuszu Rock with me od Wibo. Niestety nie był dostępny, dlatego do domu przywędrowałam z dwoma innymi (bardzo logiczne) - Mega Size Lashes z Eveline i Lash Senational z Maybelline.


W przypadku kosmetyków do makijażu twarzy zależało mi jedynie na zielonych korektorach z Lovely:-). Poprzednia sztuka spisywała się u mnie świetnie. Jednak ich mała pojemność nie wystarcza na długo, stąd aż trzy opakowania:-).


Koniecznie pochwalcie się, co kupiłyście:-). Poszalałyście, czy może podeszłyście do promocji z dystansem?
Pozdrawiam!

piątek, 5 lutego 2016

Kosmetyczni ulubieńcy oraz odkrycia 2015 roku + ponowne wyniki rozdania!

Dzisiaj (w końcu!) chciałabym Wam w dużym skrócie pokazać kosmetyki, których przez długi czas używałam w ubiegłym roku i do których bardzo chętnie wracam:-). Część z nich pojawiła się już w postach z ulubieńcami kolejnych miesięcy.

Zacznę od kosmetyków pielęgnacyjnych. Moja cera w ciągu minionych kilku miesięcy w końcu się uspokoiła. Znalazłam kremy, które dobrze na nią działają, przez co wciąż po nie sięgam. W kategorii "dzień" bezkonkurencyjny był krem nawilżający z serii Liście Manuka z Ziaja. W tej chwili zużywam jego trzecie opakowanie. Daje mojej skórze odpowiednie nawilżenie, szybko się wchłania i kosztuje grosze. Jedynie w czasie dużych mrozów musiałam wspomagać się czymś bardziej treściwym:-).

Jeśli chodzi o nocną pielęgnację, bardzo polubiłam się z chłodzącym kremem z Under 20, który "wyciszał" moją cerę i przyczynił się do zredukowania ilości blizn potrądzikowych, które uwielbiają pojawiać się na moich policzkach. Co prawda wiek nastoletni już dawno pozostawiłam za sobą, mimo tego krem spisywał się u mnie świetnie. Ten produkt używałam z przerwami - w razie potrzeby stosowałam go przez kilka dni/tygodni (raczej tygodni:-)), a następnie przerzucałam się na coś neutralnego/nawilżającego. Krem nie wysuszał skóry, wręcz przeciwnie - delikatnie ją nawilżał. Jego wadą jest dostępność. Kiedyś bez problemu można go było kupić w Rossmannach, w tej chwili pozostają mi tylko drogerie internetowe.

Skórą pod oczami dobrze "zaopiekował się" krem z serii Kozie Mleko z Ziaja:-). 


W kwestii oczyszczania moimi faworytami były: żel do mycia twarzy z serii Liście Manuka oraz nawilżający płyn micelarny Be Beauty. Płynów z Biedronki używam na co dzień już od dłuższego czasu. Dobrze oczyszczają skórę z makijażu i zanieczyszczeń, a duża butla gwarantuje długie użytkowanie. Natomiast żelu używam kilka razy w tygodniu dla jeszcze dokładniejszego oczyszczenia twarzy - najczęściej, gdy nakładam mocniejszy makijaż.


Tak, znowu Ziaja:-) - tonik z serii Liście Manuka oraz woda tonizowana z serii Liście Zielonej Oliwki. Używam ich codziennie - pierwszego wieczorem, drugiego rano.


Od lat używałam antyperspirantów w kulkach. Ubiegłego lata postanowiłam dokonać małej zmiany i kupiłam to - antyperspirant w kremie Aloe vera z Rexony. I zapomniałam, co to znaczy "pocić się":-).


Moja nocna pielęgnacja ust już od dawna opiera się na masełkach z Nivea. Kiedyś nawet o jednym z nich pisałam KLIK. Natomiast w ciągu dnia, w zależności od potrzeby, sięgałam albo po klasyczną wersję pomadki ochronnej z Isany lub po Softlips z Perfecty.


Czas na kolorówkę! Zacznę od rzeczy kryjących. Kółko kamuflaży z Kryolanu używam raz na jakiś czas na pojedyncze zmiany. Pamiętam, że na początku 2015 roku pokrywałam tym produktem znaczną część policzków, a w tej chwili (jak już wspomniałam i na szczęście) stosuję go tylko punktowo. Na lżejsze zmiany "idzie" korektor Healthy Mix z Bourjois, a pod oczy produkt Affinitone KLIK z Maybelline.


Róż to kosmetyk, bez którego nie wyobrażam sobie makijażu. W ubiegłym roku najczęściej sięgałam po produkty z Wibo oraz W7 KLIK. Poza tym, od kilku miesięcy jestem zakochana w rozświetlaczu z Wibo (cudo!). Wyparł on produkt z Lovely, po który bardzo często sięgałam w pierwszych miesiącach ubiegłego roku. Dodatkowo na uwagę zasługuje puder bronzujący, który również wchodzi w skład tria od Lovely. Latem często używałam go do ocieplania/opalania twarzy.  


Mniej więcej rok temu kupiłam paletkę cieni Classic nude make up od Lovely i to właśnie po te cienie najczęściej sięgałam. Ostatnie miesiące roku to czas mojego zachwytu nad neutralnym matowym cieniem w kremie z Maybeline (używam go codziennie). Tusz do rzęs to podkreślający Colossal Cat Eyes, a eyeliner to metaliczny brąz z Golden Rose. Moje brwi od bardzo długiego czasu podkreślam żelem z Wibo.

 
W ciągu roku najczęściej sięgałam po trzy pomadki: Orange Attitude KLIK, Airy Fairy KLIK oraz Make me blush KLIK. Ale moim odkryciem jest błyszczyk z serii Kiss kiss lips z Lovely.


Jeśli chodzi o paznokcie dłoni, to nie jestem w stanie wskazać ulubieńców, ponieważ bardzo często zmieniam lakiery. Inna sytuacja jest w przypadku paznokci stóp. Tam jestem monotematyczna:-). Przez mniej więcej pół roku używałam lakieru z Eveline o numerze 671, a przez kolejne miesiące sięgałam po Punk Rock z Rimmel


W kwestii pielęgnacji paznokci upodobałam sobie dwie odżywki - Nail Doctor z Paese KLIK, której używałam na początku 2015 roku oraz wapniową odżywkę Calcium Milk Therapy z Wibo. Ulubione topy to przyspieszający wysychanie Insta-Dri z Sally Hansen oraz Gel like z Wibo.


Na koniec zostawiłam płytki z Born Pretty Store. Lubię je za duży wybór wzorów oraz dobrą jakość. Najczęściej motywy odbijam przy pomocy czarnego stempla:-).


--------------------------------------------------

Osoba, która prawidłowo wytypowała ilość lakierów w rozdaniu nie przesłała mi swoich danych w przewidzianym czasie. Dlatego też wybrałam kolejną zwyciężczynię - prześlij mi proszę swoje dane adresowe na e-maila (relaksprzypiatku@gmail.com).


Miłego wieczoru:-)!

sobota, 2 stycznia 2016

Projekt u Elizy - moje podsumowanie

W ubiegłym tygodniu opublikowałam ostatnie zdobienie w ramach Projektu u Elizy. Dzisiaj chciałam zrobić małe podsumowanie i pokazać Wam wszystkie tematy w jednym poście.

Ale zanim to nastąpi, bardzo dziękuję Elizie za zorganizowanie całej zabawy, tematy były świetne. Dziękuję Ci również za "trzymanie ręki na pulsie":-). Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę miała okazję wziąć udział w kolejnym zorganizowanym przez Ciebie projekcie paznokciowym:-).

Projekt u Elizy

Wracając do podsumowania - tematem pierwszego tygodnia były słodycze. Wtedy też postanowiłam namalować moją pierwszą babeczkę:-).


Kolejny tydzień to kokardy - najbardziej problematyczna dla mnie tematyka. Zupełnie nie miałam na nie pomysłu. ostatecznie wykorzystałam naklejki wodne.


Trzeci tydzień to jesień i aż trzy stemplowania. Szkoda, że nie miałam więcej czasu, bo miałam w planach jeszcze jedno:-).




Czwarty tydzień Projektu to negative space. Tym razem wykorzystałam glitter z Born Pretty Store, który przykleiłam na bezbarwny lakier.


W kolejnym tygodniu tematem była kolorowanka. Zdecydowałam się na połączenie bieli, żółci i fioletu oraz pokolorowanie odbitego na paznokciu wzoru.


Rekreacja jednego z pomysłów Elizy to zadanie, które było przewidziane na szósty tydzień Projektu. Tym razem zdecydowałam się na ciemne kolory.


W ostatnim tygodniu tematyka nie mogła być inna - święta. Nie byłam oryginalna, ponieważ zdecydowałam się na połączenie czerwieni ze złotem.


Siedem tygodni minęło bardzo szybko:-). Moimi ulubionymi zdobieniami zdecydowanie są te jesienne:-).

A które zdobienie najbardziej trafia w Wasz gust? Brałyście udział w Projekcie? Który tydzień wspominacie najmilej?

Miłego wieczoru!
Piątek

poniedziałek, 7 września 2015

Nowości z sierpnia

Niestety w ostatnim czasie mam bardzo mało czasu, przez co blog automatycznie zszedł na dalszy plan. Mam nadzieję, że w przeciągu najbliższych tygodni wszystko ogarnę i na spokojnie będę mogła wrócić do w miarę regularnego blogowania:). Na dzisiaj przygotowałam krótki post z nowościami:).


Instagram zrobił swoje, przez co stałam się posiadaczką kolejnego podkładu - Match Perfection z Rimmel, który w Rossmannie kosztował zawrotne 8 złotych z groszami:). Poza tym, w końcu udało mi się kupić piaskowy top z Lovely, za którym chodziłam przez kilka tygodni. Będąc w drogerii przygarnęłam również płyn dwufazowy - tym razem z Eveline. Natomiast w Biedronce (gdzie w końcu pojawiła się szafa Bell) ponownie kupiłam transparentny puder.


W międzyczasie dotarła do mnie kolejna "współpracowa" przesyłka z Born Pretty Store. Jej zawartość pokażę Wam bliżej w osobnym poście, tym bardziej, że kilka dni temu dotarła do mnie kolejna paczka z zamówieniem, więc wszystko opiszę w jednej notce.


W Biedronce ponownie pojawiły się artykuły szkolne, więc zaopatrzyłam się w kilka potrzebniejszych rzeczy:).


Mój żel antybakteryjny dobijał do dna, więc postanowiłam skorzystać z okazji i wypróbować żele z Bath & Body Works:).


Do mojej szafy trafiło kilka ubrań...


... oraz buty:).


To na tyle:). Do następnego!
Pozdrawiam!
Piątek

sobota, 11 lipca 2015

Ulubieńcy czerwca - Projekt Lipiec 2015 dzień 11.

Mam już za sobą 1/3 projektu:). Mam nadzieję, że podoba Wam się tematyka, jaką proponuję:). Dzisiaj pokażę Wam ulubieńców z ubiegłego miesiąca.


W związku z tym, że mój puder z Essence niemalże dobił dna (została resztka, którą ciężko mi wydobyć i tak sobie leży), przerzuciłam się na produkt prasowany z Be Beauty. Chciałabym napisać dla Was jego osobną recenzję, ponieważ on jest nadal dostępny w tych kosmetycznych szafach w Biedronce (chyba tym razem znaczony jako produkt Bell). W każdym razie puder dobrze utrwala makijaż i matuje cerę na kilka godzin. Jednak, aby nieco złagodzić wspomniany mat, na obszar twarzy poza strefą T nakładałam puder Princess Face z Lovely KLIK. Z takiej mieszanki jestem bardzo zadowolona. Używam jej zarówno na podkład oraz w cieplejsze dni na krem:).


Pozostając w temacie twarzy, w czerwcu powróciłam do podkładu Healthy Mix z Bourjois. Jak widzicie posiadam jeszcze starą wersję tego produktu. Kupiłam ją jakoś chwilę przed zmianą szaty graficznej razem z wersją "serum" w smuklejszej butelce. Tę drugą szybko zużyłam, a ta leżała i czekała na lepsze czasy:). Później zaczęłam po nią sporadycznie sięgać, a teraz, kiedy jest zdecydowanie cieplej bardzo dobrze się u mnie sprawdza. Nie daje dużego krycia, ale ładnie wyrównuje koloryt skóry. W związku z tym, że mam mieszaną cerę, skóra twarzy szybko zaczyna się świeci (w końcu to produkt nawilżający), dlatego wymaga mocniejszego przypudrowania. Jak widzicie już niewiele mi go zostało i pewnie za jakiś czas będę się zastanawiała na zakupem kolejnej buteleczki - tym razem w nowej wersji. Dlatego, jeśli używałyście Healthy Mix w nowym wydaniu to napiszcie mi proszę, jak się u Was sprawdził (i jaką macie cerę,żebym się mogła porównać:)).


W ostatnim czasie mam problem z utrzymaniem odpowiedniego nawilżenia skóry moich dłoni. Z dużą pomocą przyszedł mi krem z Eveline. Produkt odżywia i regeneruję skórę, ale w związku z tym, że zawiera w sobie olejek, nie wchłania się zbyt szybko. W moim przypadku ni ma to większego znaczenia, ponieważ zazwyczaj używam go na noc:).


W czerwcu nieco nadrobiłam zaległości książkowe. Na początku miesiąca skończyłam czytać Wyspę na prerii, którą rozpoczęłam pod koniec kwietnia (mam zabójcze tempo:/). Poza nią przeczytałam kolejną książkę Cecelii Ahern pt. Kiedy cię poznałam.


Znacie te produkty? Byłabym bardzo wdzięczna, gdybyście napisały mi coś o nowej wersji Bourjois Healthy Mix:). A może znacie inne dobre podkłady nawilżające? Czekam na Wasze komentarze:).

Miłego dnia!
Piątek



poniedziałek, 22 czerwca 2015

Ulubieńcy maja

To zaczyna wchodzić mi w nawyk:). Już powinnam się zastanawiać nad ulubieńcami czerwca, ale na nich oczywiście przyjdzie jeszcze czas:).

Dzisiaj pokażę Wam pięć kosmetyków, których używałam niemalże każdego majowego dnia.


Mgiełkę z E.L.F.-a mam już od dłuższego czasu. Zazwyczaj sięgałam po nią, kiedy chciałam solidnie utrwalić makijaż (czyli przed ważniejszymi wyjściami) lub aby nieco złagodzić efekt mocnego przypudrowania. I właśnie w tej drugiej roli najczęściej go stosowałam w ubiegłym miesiącu. Używając matującego podkładu, który i tak musiałam utrwalić pudrem, uzyskiwałam efekt bardzo mocnego zmatowienia, który nie do końca mi odpowiadał. I właśnie w takiej sytuacji ratowała mnie mgiełka:).


Pozostając niejako w temacie suchości, kolejny kosmetyk przyczynił się do poprawy wyglądu moich włosów, a konkretniej końcówek. Mowa o olejku organowym, który nakładałam na mokre (jeśli chciałam suszyć włosy przy użyciu suszarki) lub na suche włosy. 


Lakier Eveline z serii Colour Instant, oznaczony numerem 671 przez kilka tygodni nosiłam na paznokciach stóp. Jest to piękna czerwień z domieszką pomarańczu. To jedyny lakier Eveline, jaki posiadam, ale jestem z niego bardzo zadowolona.


W maju bardzo często sięgałam po pomadkę z serii Eliksir z Wibo, która jest oznaczona numerem 04. Co prawda powinnam ją już zużyć, ale na razie nic się z nią nie dzieje, więc nadal gości na moich ustach:). Pisałam o niej tutaj KLIK.


Cytrynowy żel Lemon and Tee Tree z Original Source po raz pierwszy zakupiłam w dwupaku w Biedronce (już spory czas temu). To bardzo rześki i świeży zapach, więc od razu go polubiłam. Dlatego też, niezmiernie ucieszył mnie fakt, że jest stale dostępny w Rossmannie w dużych, półlitrowych butlach:).


Jeśli chodzi o książki, to niestety żadnej nie zdążyłam skończyć czytać. Maj był dla mnie pracowitym miesiącem, ale jak zawsze pocieszam się tym, że urlop coraz bliżej:).

A co Was zachwyciło w ciągu ostatnich tygodni? 

Miłego dnia!
Piątek

sobota, 2 maja 2015

Nowości z kwietnia

Witajcie! 
Jak Wam mija majówka? Ja, o dziwo:), bardzo aktywnie wykorzystuję te dni. Dlatego też dzisiaj mam dla Was bardzo szybki post, a później uciekam z domu (szczególnie, że piękne słońce jest dzisiaj obecne na niebie:)).
Jeśli chodzi o zakupy kwietniowe, to wydawało mi się (w sumie, jak zwykle:)), że kupiłam tylko kilka rzeczy. Dopiero, kiedy wszystko zgromadziłam do obfotografowania, to nieco się zdziwiłam. 
Dobrze, kończę z rozwodzeniem się nad szczegółami i przechodzę do rzeczy:).

Po pierwsze lakiery, oczywiście w sporej ilości (znowu muszę je przesortować i oddać  te nieużywane:)). Jak widzicie na poniższym zdjęciu kupiłam: rózowo-fioletowy Miss Sporty oznaczony nr 044, Wibo Hello Summer nr 2, dwa lakiery z serii Wow Granite Summer (niebieski nr 5 i biały nr 3 - nadal chodzi mi po głowie jeszcze zieleń), lakiery Peachella i Roll in the grass z Rimmel i niebieski Pastel Pepper nr 2 z Lovely.


Ale to nie był koniec, jeśli chodzi o lakiery. W kwietniu zdecydowałam się na zakup dwóch kostek (wiosenna to już raczej ma kształt cegiełki:)) z Essie - wiosennej Flowerista i Resort 2015. Obie zawierają lakiery w przepięknych odcieniach i nie żałuję ich zakupu:).



Ze względu na coraz bardziej widoczne denka w kosmetykach pielęgnacyjnych, skusiłam się na poniższe produkty. Nowością są dla mnie: krem do rąk z Eveline (używałam już innych produktów z tej firmy i byłam z nich zadowolona), lakier do włosów z Nivea i płyn micelarny z Be Beauty (miałam wersję matującą, teraz wzięłam osławioną wersję nawilżającą:)). Kupiłam jeszcze żel pod prysznic z Palmolive, ale od dawna jest już w użyciu:).


Skusiłam się również na płatki pod oczy oraz maseczkę oczyszczającą. Jednak najbardziej jestem zadowolona z balsamu/kremu do ciała z Isany.


W związku z tym, że kosmetyki z "francuskiej" serii limitowanej z Wibo były w promocji, skusiłam się na matową pomadkę. Poza tym uzupełniłam zapas bibułek matujących - tym razem z nieznanej mi wcześniej firmy Theatric (ta firma oferowała również fixer utrwalający makijaż). 
W pierwszym tygodniu promocji w Rossmannie zakupiłam puder i podkład z serii Lasting Finish. Miałam w planie zakupić również korektor z tej linii, ale niestety każdy dostępny egzemplarz był oznaczony odciskiem palca:(.


Zamiast tego skusiłam się na nowość z Wibo, czyli korektor Deluxe Brightener, który na szczęście występuje w jasnym odcieniu:)


Kilka dni temu dotarły do mnie dwie przesyłki od Born Pretty Store - jedna w razach współpracy, a druga to moje zamówienie. Jak widzicie dominują płytki do stemplowania:). Zawartość obu paczek postaram się Wam za kilka dni dokładnie przedstawić:).


W związku z Światowym Dniem Książki, skorzystałam z promocji w księgarni Matras i zakupiłam dwie książki Ani Starmach z serii "Pyszne 25". Wczoraj wypróbowałam jeden przepis i rzeczywiście wyszło pysznie;).


W drugim tygodniu promocji w Rossmnanie nie planowałam żadnych zakupów, po prostu doszłam do wniosku, że wszystko mam. Jednak w ostatnich dniach, mój żel do brwi postanowił się skończyć, więc zakupiłam nową sztukę:).


Uff, sporo się tego nazbierało.
Dajcie mi znać, czy używałyście już tych kosmetyków? Albo, czy macie ochotę, o którymś bliżej poczytać:)?

Miłego dnia!
Piątek
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...