Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yankee Candle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yankee Candle. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 kwietnia 2016

Styczeń, luty, marzec - nowości

Witajcie!
Jakiś czas temu postanowiłam, że zdecydowanie ograniczę ilość kupowanych przeze mnie kosmetyków i tym samym skończę z comiesięcznymi postami-tasiemcami z nowościami. Tego typu notki będę się ukazywały co jakiś czas i będą zawierały podsumowanie zakupów z kilku miesięcy:-).

Na początku roku postanowiłam zrealizować kupon od Colour Alike i kupiłam 3 lakiery - dwa brokatowo-metaliczne (Red Moon i Dark Sea) i jeden do stempli B. a Venus, którego używałam tutaj KLIK.


Na początku roku wygrałam rozdanie, które zorganizowała na swoim Instagramie Monika i dzięki temu trafiła do mnie duża świeca Yankee Candle.


Pozostając w tematyce zapachowej, trafiły do mnie jeszcze 4 woski - Moonlight, Lemongrass & Ginger, Peony i My serenity.


Ze względu na to, że płyn mój micelarny dobija do dna,zaopatrzyłam się w olejkową wersję płynu z AA. 


Początkowo miałam w planie kupić srebrną wersje topu Diamonds are forever, jednak, gdy stanęłam przez szafą Wibo postanowiłam kupić złoto:-). Ale nie wykluczam, że wrócę po srebro:-).


Tuż przez świętami dotarła do mnie paczka z Born Pretty Store, o której pisałam tutaj KLIK.


Miłego dnia!

wtorek, 1 grudnia 2015

Nowości z listopada

Już grudzień! Zaczynam powolnie odliczanie do świąt:-). W tym miesiącu planuję publikować nieco większą ilość postów niż zazwyczaj, mam nadzieję, że uda mi się utrzymać w tym postanowieniu:-).
Na pierwszy ogień idą nowości.

Na początku miesiąca, w końcu, zamówiłam płytki od Blueberry. Obie mają piękne wzory, ale od samego początku zauroczyła mnie ta jesienna, którą w użyciu pokazywałam Wam tutaj KLIK i tutaj KLIK.


W listopadzie, przez trzy tygodnie, w Rossmannie trwała promocja -49%. W pierwszym tygodniu obejmowała produkty do paznokci i ust. Kupiłam lakier z serii Luxe Girl (numer 3 KLIK) i pomadkę w kredce z Lovely (numer 5), Softlips z Perfecty oraz pilniki (spoza promocji:-)).


Kolejny tydzień promocji to produkty do makijażu oczu. Skusiłam się na jeden z tuszy z serii Colossal, czwórkę cieni z Wibo oraz dwa matowe cienie z Maybelline. Poza tym kupiłam kolejny lakier z serii Luxe Girl (który wcześniej nie był dostępny) oraz krem do rąk.


Ostatnia seria zakupów to produkty do makijażu twarzy. Kupiłam dwa korektory - z Wibo i Maybelline KLIK oraz matujący puder z Lirene. Poza tym do koszyka wrzuciłam krem na dzień z Ziaja oraz odżywkę z Wibo. 


Wśród zakupów nie mogło oczywiście zabraknąć pewnej liczby książek:-).


Dwie kostki z Essie to wygrana w konkursie #essiekochakobiety.


W końcu będę miała okazję wypróbować lakiery Golden Rose z serii Express Dry.


W listopadzie skorzystałam z darmowej wysyłki i zakupiłam kilka wosków Yankee Candle na goodies.pl. Natomiast w Biedronce skusiłam się na pomarańczową świeczkę:-).


Ostatnie nowości to kolejna książka oraz lakiery Bell z serii Confiture KLIK oraz Caffe latte, które są dostępne w Biedronce:-).


Co Wam wpadło w oko? Które produkty znacie?

Pozdrawiam!
Piątek

czwartek, 20 sierpnia 2015

Yankee Candle Orange Splash

Latem bardzo rzadko używam wosków zapachowych. Ze względu na upały przez ostatnich kilka tygodni omijałam je szerokim łukiem. Jednak teraz, gdy temperatura zdecydowanie się obniżyła, nie przeszkadzają mi delikatne zapachy unoszące się z kominka:). W czasie ciepłych miesięcy zazwyczaj wybieram woski o owocowych zapachach (jeśli oczywiście już po nie sięgam). Dlatego też dzisiaj przybliżę Wam zapach Orange Splash z Yanke Candle.


Orange Splash to zapach cukierków o smaku pomarańczowym. Na pewno nie przypomina on zapachu prawdziwych pomarańczy, jest zdecydowanie mniej naturalny. Warto mieć to na uwadze, jeśli rozważacie jego zakup.
Zapach wosku nie jest zbyt intensywny. Zazwyczaj wrzucam do kominka ok. 1/4 tarty, natomiast tym razem musiałam jeszcze dołożyć mały kawałek, aby zapach był bardziej wyczuwalny. Pewnie w dużej mierze wynikało to z tego, że kominek znajdował się w większym pomieszczeniu i zapach zbyt się rozpraszał. W każdym razie zapach jest świeży i nieduszący. Daje o sobie delikatnie znać, bez zbędnego"obciążania" naszego nosa:).


Wosk można kupić na przykład tutaj KLIK, kosztuje 7 zł.

Lubicie owocowe zapachy, a może latem zupełnie rezygnujecie z palenia wosków czy świeczek:)?

Pozdrawiam!
Piątek

piątek, 30 stycznia 2015

Moje odkrycia 2014 roku

Hej!
Początkowo nie miałam w planach takiego posta. W ubiegłym roku pokazywałam Wam ulubieńców 2013 roku. Jednak rok 2014 pod względem pielęgnacyjnym i kolorówkowym nie był zbyt odkrywczy. Zazwyczaj używałam produktów, które wcześniej się u mnie sprawdziły. A jeśli już zaczynałam używać nowych kosmetyków to, albo nie zrobiły na mnie większego wrażenia, albo zbyt krótko je stosowałam, aby móc się nimi zachwycać:). Dlatego ten post nie jest zestawieniem ulubieńców, ale kilku grup produktów/marek, które odkryłam i używałam w 2014 roku. W ogóle myślałam, że nie zdążę z publikacją tego posta w styczniu, ale jednak się udało:).

Ubiegły rok był dla mnie zdecydowanie lakierowy. W styczniu 2014 wszystkie moje lakiery byłam w stanie zmieścić w małym pudełku (teraz trzymam w nich woski z YC). Później stopniowo mój zbiór się rozrastał, przeniosłam wszystko do większego pudełka, a na koniec do szuflady. W grudniu 2013 roku w ramach Dnia Darmowej Dostawy zdecydowałam się na zakup dwóch buteleczek lakierów Essie. Od tej pory ich ilość zdecydowanie wzrosła i przez cały rok chętnie po nie sięgałam. Szybko schną, łatwo się aplikują, na moich paznokciach wytrzymują zazwyczaj 5-6 dni, większość nadaje się do stemplowania. 


Od lewej: Beyond Cosy, Parka Perfect, Jamaica Me Crazy, Off The Shoulder, All Tied Up

Innym lakierem, na jakiego zakup zdecydowałam się w ramach wspomnianego DDD, był mój pierwszy lakier Golden Rose z serii Rich Color. Wcześniej posiadałam jedynie dwie buteleczki Jolly Jewels, więc kremowy nr 15 był dla mnie zupełną nowością. Możecie go obejrzeć w poprzednim pocie KLIK - stanowi bazę pod śnieżynkowe stemple. Po nim zakupiłam jeszcze kilka buteleczek, które zachwycają mnie tak, jak lakiery z Essie.


Od lewej: 110, 46, 15, 28, 70, 104

W czerwcu dowiedziałam się, że  istnieje coś takiego, jak lakiery holograficzne ;-). Wtedy też korzystając z promocji zakupiłam moje pierwsze lakiery z Colour Alike. Co prawda na moich paznokciach objawiają zdecydowanie zbyt krótką trwałość, ale efekt wszystko mi rekompensuje. Wyjątkiem są holożelki, które uwielbiam, bo długo wytrzymują na paznokciach i świetnie wyglądają.



Kolejna grupa lakierów to lakiery piaskowe. Co prawda pierwszy taki egzemplarz zakupiłam w 2013 roku, ale w ubiegłym roku używałam ich bardzo często (i oczywiście mnóstwo ich kupiłam).



Pozostając w tematyce około lakierowej, chciałabym wspomnieć o wszelkiego rodzaju ozdobach do paznokci. W ubiegłym roku znowu spróbowałam stemplowania, a także odkryłam ćwieki, tasiemki i naklejki wodne:). Efekty używania wspomnianych rzeczy możecie obejrzeć tutaj KLIK.


Uwielbiam pomadki. W ubiegłym roku, głównie za sprawą blogosfery, odkryłam matowe pomadki z Golden Rose. Co prawda posiadam tylko dwa odcienie (13, 24), ale na pewno skuszę się jeszcze na kolejne (na razie zużywam inne produkty:-)).



W marcu lub kwietniu zaczęłam używać suchego szamponu z Batiste. Moim odwiecznym problemem jest spora ilość włosów, które są zbyt krótkie, aby je upiąć z pozostałym w kucyk czy kok, ale też na tyle długie, że często odgarniam je na bok. Skutkiem tego jest to, że upięte włosy wyglądają w porządku, a te krótkie szybko wyglądają mniej świeżo. I właśnie tutaj ratuje mnie suchy szampon:-). 


Ostatnim odkryciem - nieodkryciem są woski z Yankee Candle. Co prawda używałam ich już w końcówce 2013 roku, ale nie miałam co do nich do końca wyrobionego zdania. W tej chwili są dla mnie gadżetem uprzyjemniającym jesienne, zimowe, wiosenne i czasami letnie wieczory:-).


Byłybyście w stanie wskazać tylko jeden kosmetyk, który w ubiegłym roku "zawładną Waszym sercem";-)? 

Pozdrawiam!
Piątek

czwartek, 1 stycznia 2015

Grudniowe nowości

Witajcie w Nowym Roku:)!
Jak zwykle na początku miesiąca przychodzę do Was z podsumowaniem zakupowym, tym razem są to nowości grudniowe. A konkretniej kosmetyki, które przygarnęłam w pierwszej połowie miesiąca:). Druga połowa miesiąca upłynęła pod znakiem zakupów książkowych (bardzo małych;)) oraz prezentów;).

Na początku miesiąca po raz kolejny odbył się Dzień Darmowej Dostawy. Już wcześniej miałam gotową listę sklepów oraz rzeczy, które chciałabym kupić. Zdecydowanie przyspieszyło to proces zamawiania, a także pozwoliło na uniknięcie kupowania zbędnych rzeczy.

Na stronie bodyland.pl zamówiłam zimową kostkę Jiggle Hi, Jiggle Low od Essie oraz pędzelek do korektora z Hakuro.


Miałam już nie kupować wosków, bo mam ich spory zapas, ale ciastkowe zapachy chodziły za mną od pewnego czasu, więc nie mogłam przejść obok nich obojętnie. Ponadto kupiłam zestaw trzech zapachów samochodowych.


Zakup trzech poniższych lakierów sprawił, że na dzień dzisiejszy posiadam już wszystkie lakiery z Colour Alike, jakie kiedykolwiek za mną chodziły. Mój zbiór uzupełniły: Sinner Lady, Black Saint i holo top.


Na stronie drogerii ekobieca.pl zamówiłam matową pomadkę do ust z Manhattanu, dwa lakiery Essie (Cashmere Bathrobe i Warm & Toasty Turtleneck) oraz preparat do usuwania skórek z Sally Hansen.


Ostatnie zamówienie to róż The Honey Queen ze strony kosmetykomania.pl.


Ponadto dotarła do mnie nagroda od Wibo. Byłam bardzo zdziwiona (oczywiście pozytywnie) objętością paczki. Co prawda dwa produkty już posiadałam, ale resztę z czysta przyjemnością przetestuję:).


Stacjonarnie zakupiłam jeszcze top od Wibo oraz kolejny ocień z serii Bithday Colours od Manhattanu - Birthday Kiss.


Poza kosmetykami zakupiłam również dwie książki - Love, Rosie oraz Moje wypieki i desery. Babeczki, muffiny i ciasteczka oraz film Podróż na sto stóp.


W święta wypróbowałam dwa babeczkowe przepisy i byłam pewna, że kupię jeszcze jakąś książkę z tej serii (chyba jest to jedna książka z deserami podzielona na cieńsze książeczki). Dlatego przedwczoraj kupiłam jeszcze trzy z przepisami na torty, ciasta drożdżowe, tarty, serniki, itp.


Co ciekawego Wam przybyło w grudniu? Jak zwykle czekam na Wasze komentarze:).
Pozdrawiam!
Piątek

czwartek, 27 listopada 2014

Yankee Candle Honey Glow

Hej!
W notce o październikowych nowościach pokazałam Wam kolejne  woski z Yankee Candle, w dużej mierze o jesiennych i zimowych zapachach. Dzisiejszym bohaterem jest produkt, który wybrałam z czystej ciekawości. Z jednej strony kusił mnie, a z drugiej opis sugerował, że zapach może być bardzo ciężki i duszący. Mowa o Honey Glow, który pochodzi z tegorocznej jesiennej kolekcji Q3.


Wosk przyszedł do mnie nieco poturbowany, dlatego też postanowiłam go topić w pierwszej kolejności. Honey Glow należy (o dziwo) do owocowej linii zapachowej, a wyczuwalne aromaty to miód i woda kolońska. I właśnie tego drugiego się obawiałam:).


Wosk już w opakowaniu pachnie bardzo intensywnie, dlatego też do kominka wrzuciłam jego niewielką ilość. Akurat w przypadku tego zapachu była to dobra decyzja, bo maleńki kawałek tarty zamiast dusić, dawał przyjemny aromat.

Honey Glow to zapach mocnych perfum, ale nie tak natarczywych, jak w przypadku November Rain. Miód dla mnie jest niewyczuwalny (może to i lepiej...). Wosk palony w dużych ilościach może być bardzo męczący, ale odpowiednio dozowany jest przyjemnym elementem jesiennych wieczorów:). 

Mimo, że nie przepadam za ciężkimi, perfumowanymi zapachami, to jednak ten produkt mnie do siebie przekonał. Wosk na pewno nie zginie w czeluściach mojego pudełka. Wręcz przeciwnie, mam w planie co całkowicie wypalić:).

Produkty z Yankee Candle dostępne są tutaj KLIK, a wosk Honey Glow tutaj KLIK.

A jakie zapachy umilają Wam jesienne wieczory? 
Pozdrawiam!
Piątek

niedziela, 2 listopada 2014

Październikowe nowości

Październik upłynął mi błyskawicznie. Dopiero, co pisałam Wam o zakupach z września, a już przyszedł czas na podsumowanie kolejnego miesiąca. Te 31 dni (obfitujące w przepiękną, słoneczną pogodę:)) minęło tak szybko, że nie zdążyłam z publikacją kilku postów z recenzjami - może w listopadzie się uda:).

Zakupy rozpoczęłam od kolejnych nowości od Wibo. Wybrałam dwa lakiery jednowarstwowe (jasny - nr 18. różowy - nr 15) oraz lakier do ust (nr 2), który zaskoczył mnie odcieniem, bo spodziewałam się czegoś jaśniejszego. Mam już gotowe zdjęcia do recenzji i jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, to będziecie mogli poczytać o tym produkcie do ust w najbliższy piątek.


Chyba w tej sam dzień dotarła do mnie przesyłka z zamówieniem z drogerii internetowej ekobieca. Wybrałam trzy kolejne odcienie lakierów z Essie - Boxer Shorts, Boyond Cosy, Parka Perfect oraz trzy pomadki z MUA (które mają niesamowicie przyjemną konsystencję:)).



W związku z tym, że moje pomadki ochronne dobijają do dna, kupiłam dwie sztuki z Nivea.


Korzystając z promocji na produkty z serii Liście Manuka zakupiłam pastę oczyszczającą i krem złuszczający na noc.


A już bez promocji do mojego koszyka wpadł żel myjący:).


W październiku Wibo wypuściło na rynek kolejne nowości. Lakiery z serii WOW Glamour Nails pojawiły się w szafach Wibo już rok temu (w innych buteleczkach). Teraz ponownie można je zakupić - dostępne są trzy odcienie zbliżone kolorystycznie do tych z ubiegłego roku (dwa z nich posiadam), a także dwa nowe. I ja właśnie skusiłam się na jeden z nowych odcieni, który jest oznaczony numerem 5. Pisałam o nim tutaj KLIK.


W końcu otrzymałam również wygraną w konkursie organizowanym przez Rimmel. Tusz oraz lakier od razu powędrowały do mojej mamy, bo już je posiadam:).


Na wyspie Golden Rose wybrałam dla siebie metaliczny eyeliner w kolorze średniego fioletu (nr 05).


Kolejne nowości od Wibo to lakiery z serii WOW Mix Sand - skusiłam się tylko na jeden odcień, mieszankę niebieskich i białych drobin - nr 1. Poza tym przygarnęłam kolejną buteleczkę z serii WOW Glamour Satin w bordowym odcieniu - nr 5. 
Co prawda w moim Rossmannie nie pojawiła się szafa Sally Hansen, ale w dziale "paznokciowym" pojawiły się produkty pielęgnacyjno-wykańczające manicure. Wybrałam dla siebie top coat przyspieszający wysuszanie lakieru.


Przy okazji wspólnego zamówienia (z moją siostrą) wybrałam dla siebie bazę pod cienie do powiek (akurat Lumene nie była dostępna)...


...oraz woski z Yankee Candle o zapachach jesienno-zimowo-świątecznych:).


Kolejna nowość to pilniczek wygładzający i nabłyszczający płytkę paznokcia.


W drugiej połowie października w Biedronce pojawiły się kolejne nowości kosmetyczne. Najpierw kupiłam mleczko do mycia ciała z Lirene.


A podczas kolejnych zakupów do koszyka wrzuciłam nawilżające serum i tusz do rzęs Maybelline Colossal Cat Eyes (wersję podstawową uwielbiam i jestem ciekawa, jak ta się spisze:))...


... a także zapas żeli z Original Source:).


Koniec:).
Dajcie znać, czy posiadacie któryś z tych produktów i oczywiście, jak się u Was spisują:).
Pozdrawiam!
Piątek
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...