Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pomadka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pomadka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 lipca 2018

Wyjazdowa kosmetyczka - Projekt Lipiec 2018 dzień 3.

Nie wiem, czy w tym roku będzie mi dane gdzieś pojechać. Może w  ostatniej chwili pojawi się jakaś opcja wyjazdu wakacyjnego. Nie ukrywam, że powitałabym z uśmiechem chociaż dwa dni odpoczynku poza domem. Dzisiaj pokażę Wam, co znalazłby się w moje wyjazdowej kosmetyczce, która w porównaniu do tej sprzed kilku lat uległa znacznemu wyszczupleniu. 

piątek, 10 marca 2017

Bell Ms. Perfect 06, czyli pomadka w odcieniu nude:-)

Jeszcze do niedawna moimi ulubionymi odcieniami pomadek były mniej lub bardziej intensywne odcienie róży. Oczywiście w mojej kosmetyczce znajdowały się kolory bardziej neutralne, codzienne, ale jeśli już stawałam przed wyborem pomadki to moje dłonie zawsze kierowały się w stronę tych bardziej wyrazistych odcieni. Jakiś czas temu nastąpiła mała zmiana i w tej chwili intensywne pomadki poszły w odstawkę na korzyć tych delikatniejszych:-).
 

 
Kilka miesięcy temu w szafach Bell, które znajdują się w Biedronkach pojawiła się seria kosmetyków Ms. Perfect, wśród których znalazło się sześć pomadek w neutralnej kolorystyce, czyli idealnych na co dzień. Wtedy kupiłam dla siebie korektor i szminkę oznaczoną numerkiem 06. Jakiś czas temu kosmetyki z tej serii zostały zastąpione kolejną edycją limitowaną, ale producent zdecydował o pozostawieniu w szafach pomadek:-). Więc jeśli tylko macie ochotę przyjrzeć się im bliżej to warto przespacerować się do Biedronki:-).
 

Pomadka jest zamknięty w białym opakowaniu, na którym znajdują się srebrne napisy. Na spodzie przyklejona jest naklejka w kolorze nawiązującym do odcienia sztyftu, na której znajduje się numeryczne oznaczenie pomadki:-).


Jeśli chodzi o sam odcień 06, to ciężko go określić. Dla mnie to taka brązowa brzoskwinia, nie za ciemna i nie za jasna. Produkt ma kremową konsystencję, przyjemnie nakłada się na wargi, ale zdarza się, że podkreśla ewentualne przesuszenia ust. Trwałość jest średnia, o ile nic nie jem pomadka "siedzi" na ustach do 2 godzin (a "schodzi" z nich równomiernie:-)).


Przyznam się Wam, że chętnie przygarnęłabym jeden z neutralnych róży z tej serii, ale jestem zasypana kolorowymi produktami do ust, więc na razie jakiekolwiek zakupy są wykluczone:-).
 
Dajcie znać, czy posiadacie jakieś pomadki z tej serii i jak się u Was sprawują? A może macie neutralnych ulubieńców z innych firm?
 
Miłego dnia!

piątek, 30 września 2016

Lovely, pomadka Creamy Color nr 4

Już dzisiaj rusza kolejna promocja -49% w Rossmannie. Tym razem zaczyna się ona od zniżek na kosmetyki do makijażu ust oraz lakiery do paznokci, odżywki, topy, itp. W ostatniej chwili postanowiłam przygotować post z kosmetykami, które polecam. Postaram się go opublikować jutro. Natomiast dzisiaj poświęcę kilka słów pomadce, która jako jedna z ostatnich trafiła w moje ręce:-). I to zupełnie przypadkowo:-).


Pomadki z serii Creamy Color są dostępne w szafach Lovely.  O ile się nie mylę możemy wybierać z ośmiu odcieni (od neutralnych, poprzez róże, aż po czerwień). Opakowanie jest plastikowe, skuwka, na której znajdują się wszystkie informacje na temat produktu jest srebrna, natomiast pozostała część pomadki nawiązuje kolorem do odcienia produktu. Opakowanie zabezpieczone jest naklejką z kodem kreskowym oraz numerem, dzięki czemu wiadomo, która pomadka była już wcześniej otwierana:-). Pomadka kosztuje 10,99 zł.


Wybrałam dla siebie odcień oznaczony numerem 4, czyli stonowany róż z domieszką brązu. Gdy tylko dobrałam się do testera, wiedziałam, że to coś idealnego dla mnie:-). Pomadka ładnie pachnie i ma bardzo przyjemną konsystencję. Wykończenie, co zobaczycie na kolejnych zdjęciach, jest błyszczące. Pomadka wytrzymuje na ustach kilka godzin (2-3), o ile niczego nie jemy. Ale, jak wygląda. Jestem nią zachwycona:-).


Efekt na ustach prezentuje się tak :-):






Posiadacie inne odcienie z tej serii? Jesteście z nich zadowolone? Piszcie w komentarzach:-).

Pozdrawiam!

niedziela, 25 września 2016

Kwiecień, maj, czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesień - nowości cz. I

Kiedy w końcu zebrałam zdjęcia nowości z ostatnich sześciu miesięcy w jednym folderze, uznałam, że muszę tę notkę podzielić na dwie części (w przeciwnym razie ciągnęłaby się w nieskończoność ;-)).

Dzisiaj szybki przegląd (głównie) kosmetyków, które zgromadziłam przez pół roku. Ciąg dalszy pojawi się za kilka dni.

Paletka z cieniami w neutralnych kolorach "chodziła" za mną od pewnego czasu. Trwająca promocja w Rosmannie na palety Wibo skłoniła mnie do zakupu Neutral Eyeshadow Palette.


Jeśli chodzi o top Diamond are forever oznaczony numerkiem 1, wiedziałam, że po niego wrócę. Złoty numerek 3 KLIK skradł moje serce, więc kupiłam jego srebrzysty odpowiednik:-).


W międzyczasie postanowiłam uzupełnić stan moich perfum, więc zamówiłam trzy zapachy z firmy Avon.

Kwiecień i maj to czas to czas promocji -49% w Rossmannie, z której oczywiście skorzystałam. W pierwszym tygodniu zakupiłam dwa podkłady - Perfect Stay z Astora i Lasting Finish z Rimmel.


W kolejnym tygodniu kupiłam dwa żele do brwi z Wibo - brązowy, który bardzo lubię i bezbarwny, który jest dla mnie nowością. Poza tym w koszyku wylądował fioletowy eyeliner z Miss Sporty.


Najbardziej poszalałam w trzecim tygodniu, gdzie promocją objęte były kosmetyki do makijażu i pielęgnacji ust oraz lakiery i inne preparaty do paznokci. Jak widzicie kupiłam trzy top coaty - dwa z Sally Hansen i jeden z Wibo oraz trzy lakiery.


Nie mogłam odmówić sobie uzupełnienia zapasów pomadek ochronnych, zdecydowałam się na cztery sztuki z Isany:-).


I jeszcze produkty kolorowe do ust. Nie mogłam się zdecydować, który odcień wybrać, więc trafiły do mnie wszystkie odcienie pomadek Juicy Color. Poza tym przygarnęłam konturówkę z serii Nude lips, o której pisałam kilka dni temu KLIK.


Kilka miesięcy temu zdecydowałam się na zakup pierwszego boxa kosmetycznego. Mój wybór padł na Joy Box. Jego zawartość tak mi się spodobała, że wkrótce potem przywędrowały do mnie kolejne pudełka:-).






O kolejnej przesyłce z Born Pretty Store pisałam tutaj KLIK.


Na koniec dzisiejszej notki pomadka Creamy Color z Lovely i nowość książkowa Zanim się pojawiłeś


Ciąg dalszy nastąpi:-)...

piątek, 31 lipca 2015

Manhattan Soft Mat odcień 31S - Projekt Lipiec 2015 dzień 31.

Udało się! Dobrnęłam do końca mojego projektu. Przyznam się, że mniej więcej do dziesiątego dnia codziennego postowania ponownie miałam wrażenie, że porwałam się "z motyką na słońce", ale później było tylko z górki. Aż sama się zdziwiłam:)

Na dzisiaj przygotowałam post na temat produktu do ust, który zamówiłam w grudniu, w ramach Dnia Darmowej Dostawy. Oczywiście wcześniej obejrzałam, jak wybrane odcienie prezentują się na ustach i wybrałam dla siebie produkt firmy Manhattan z serii Soft Mat o odcieniu 31S.


Pomadka jest zamknięty w opakowaniu typowym dla błyszczyków, który zawiera 6,5 ml produktu. Należy ją zużyć w ciągu 24 miesięcy od otwarcia. Zakrętka jest czarna, natomiast pozostała część opakowania ma swoim kolorem nawiązywać do odcienia produktu znajdującego się wewnątrz. 



Odcień produktu to problematyczny temat. Na aplikatorze wygląda na pomarańczowy (bardzo jaskrawy), a po nałożeniu na dłoń czy usta dają o sobie znać delikatne, różowe tony i produkt wydaje się być bardziej brzoskwiniowy.


Soft Mat to pomadka w kremie, dlatego byłam przekonana, że będzie miała podobne właściwości jak Extra Lasting z Lovely KLIK. Jednak myliłam się. Mają podobną, nieco gęstszą konsystencję, ale efekt na ustać jest całkowicie odmienny. Nie jestem w stanie napisać Wam, jak długo Soft Mat utrzymuje się na ustach, ponieważ nigdy nie nosiłam jej dłużej niż kilkanaście minut. Produkt na ustach wygląda fatalnie. Jak już wspomniałam, przed zakupem oglądałam go na zdjęciach w sieci. Jednak nie mam pojęcia, jak uzyskać pokazany tam efekt. Nieważne, czy nakładam produkt na nawilżone usta czy nie, czy nakładam go cienką warstwą czy grubszą, efekt jest zawsze ten sam. Produkt osadza się w załamaniach ust oraz na ich konturach.

Poniższe zdjęcia mówi samo za siebie.


Próbowałam jeszcze odcisnąć nadmiar produktu w chusteczkę. Efekt był nieco lepszy, ale jednocześnie znacząco osłabła intensywność koloru. 



Miałyście produkty z tej serii? Jak się u Was sprawdzały?

Pozdrawiam!
Piątek

piątek, 24 lipca 2015

Colour Rush w odcieniu 110 Make me blush od Rimmel - Projekt Lipiec 2015 dzień 24.

Dzisiaj kilka słów o kolejnym produkcie z promocji:). Pomadkę kupiłam razem z konturówką od Lovely KLIK podczas obniżek cenowych w Rossmannie:). Mój odcień to Make me blush oznaczony numerem 110.



Produkty z tej serii mają formę kredek. Opakowanie kolorystycznie nawiązuje do odcienia pomadki. W tym wypadku jest to zgaszony róż, który na ustach jest jednak bardziej intensywny. Pojemność to 2,5 grama:).


Pomadka ma konsystencję balsamu. Jest bardzo podobna pod tym względem do produktów z serii Color Whisper z Maybelline KLIK. Daje delikatnie transparentny efekt, ale nasycenie koloru w porównaniu ze wspomnianymi pomadkami jest nieco intensywniejsze. Produkt łatwo rozprowadza się na ustach, ma połyskujące wykończenie i, jak balsam, daje uczucie nawilżenia. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy rzeczywiście nawilża usta, ponieważ w ostatnim czasie są one w miarę w dobrej kondycji. Co do trwałości, to długo "siedzi" na ustach, ale po spotkaniu z jedzeniem pozostaje po niej tylko kontur:).





Gdyby nie fakt, że posiadam mnóstwo produktów do ust, kupiłabym jeszcze jeden odcień... albo dwa:).
Pomadka występuje w kilku wersjach kolorystycznych (na stronie internetowej drogerii Rossmann jest ich aż 12). Możecie ją kupić w szafach Rimmel za 23,99 zł.

Pozdrawiam!
Piątek

piątek, 17 lipca 2015

Pomadka Airy Fairy od Rimmel - Projekt Lipiec 2015 dzień 17.

Na dzisiaj przygotowałam dla Was post, w których chciałabym opowiedzieć o mojej ulubionej codziennej pomadce, czyli o Airy Fairy od Rimmel:). Szminkę kupiłam kilka miesięcy temu (jak zwykle:)) podczas jakiejś promocji.


Pomadka pochodzi z serii Lasting Finish i jest oznaczona numerem 070. Opakowanie jest takie, jak w przypadku pomadek sygnowanych imieniem Kate Moss (o numerze 16 pisałam tutaj KLIK). Różni je tylko kolorystyka, w tym przypadku jest to ciemne, drobinkowe bordo, które wygląda, jak czerń:). Na skuwce znajduje się logo firmy, a na spodzie opakowania widnieje numer oraz nazwa odcienia. Opakowanie zawiera 4 gramy produktu, który należy zużyć w ciągu 30 miesięcy od otwarcia.




Pomadka ma odcień delikatnego różu wymieszaną z odrobiną brązu oraz złocistymi drobinkami. Gdybym miała ją porównać do innej pomadki w neutralnym odcieniu, jaką posiadam, czyli do Eliksira o numerze 05 z Wibo KLIK, to Airy Fairy jest zdecydowanie bardziej różowa.


Pomadka ma przyjemną konsystencję, łatwo nakłada się na usta. Ma przyjemny ciasteczkowy zapach:). Szczerze mówiąc, nie wiem dokładnie, jak długo wytrzymuje na ustach, ponieważ ma na tyle neutralny odcień, że nie widać, kiedy zaczyna się ścierać:), ale na pewno jest to kilka godzin.

Poniżej, jak zwykle, możecie obejrzeć, jak odcień prezentuje się na ustach:)




Jak wspomniałam na początku, bardzo lubię ten odcień i często po niego sięgam. Pomadka jest dostępna w szafach Rimmel i kosztuje około 20 złotych.

A jakie są Wasze ulubione codzienne pomadki:)? Wolicie neutralne czy bardziej zdecydowane odcienie?

Pozdrawiam!
Piątek



piątek, 10 lipca 2015

Pomadka Velvet Matte nr 24 z Golden Rose - Projekt Lipiec 2015 dzień 10.

Posiadam dwie matowe pomadki z serii Velvet Matte z Golden Rose. O różowym numerze 13 pisałam Wam w tym poście KLIK, a dzisiaj chciałabym Wam pokazać produkt oznaczony numerem 24:). Obie pomadki mają piękne, soczyste i niepowtarzalne odcienie. I o ile po róż sięgam zarówno zimą, jak i latem, to dzisiejsza bohaterka zdecydowanie bardziej pasuje mi do ciepłych miesięcy:).


Pomadki z tej serii są zamknięte w opakowaniach utrzymanych w bordowo-czarnej kolorystyce. Całość jest zawsze dodatkowo zabezpieczona przejrzystą folią, dzięki czemu zawsze mamy pewność, że kupujemy świeży i nienaruszony produkt. Na skuwce znajdują się złote napisy, które z czasem zaczynają się ścierać. Opakowanie jest całkiem solidne. Mimo noszenia go w torebce, do tej pory nie uległo żadnym uszkodzeniom.


W opakowaniu znajduje się 4,2 g produktu, który należy zużyć w ciągu 24 miesięcy od otwarcia. Numer 24 to czerwień wymieszana z pomarańczą, bardzo ciepły i wakacyjny odcień:).




Produkt bezproblemowo nakłada się na usta. Konsystencja nie należy do tych kremowych, ale mimo tego jest bardzo przyjemna. Pomadka nie wysusza moich ust (nawet po całodniowym noszeniu). Jeśli chodzi o jej wytrzymałość, to jest bardzo trwała - wytrzymuje na ustach kilka godzin, nawet, jeśli pijemy. Gorzej jest z jedzeniem, ponieważ po posiłku pozostaje po niej jedynie kontur wymagający natychmiastowego wypełnienia:).

Poniżej możecie obejrzeć, jak wygląda na ustach.



Pomadkę kupiłam na wyspie Golden Rose za 10,90 zł.

Co myślicie o tym odcieniu? Lubicie pomadki z tej serii? Jakie kolory polecacie?

Miłego wieczoru!
Piątek


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...